Chińszczyzna plus biust równa się kłopoty.

Przemysł chiński także zalewa nasz rodzimy rynek bielizna. Kiedyś słyszałam w radiu wypowiedź jakiegoś lekarza apelującego by nie kupować chińskich staników. Z własnego doświadczenia wiem, że miał rację. Były wczesne lata dziewięćdziesiąte - na popularnym niedzielnym targowisku dokonałam takiego zakupu. Zadowolona z ceny [niskiej], porządnego wykonania [wszystko porządnie pozszywane], walorów estetycznych [kolor, koronka, dodatki]. Po powrocie do domu zaczęła chińskie cudo mierzyć i przypomniały mi się słowa tego lekarza z radia. Po zapięciu stanika zaczęły się kłopoty. Tu uwiera, tu uciska, jedna pierś wcale nie daje się naciągnąć by umieścić ją w miseczce, chodząc w nim przez jeden dzień marzyłam o cudownej chwili by go zdjąć. Stwierdziłam, że skoro mnie nie stać na firmowy stanik europejskiej firmy to po przymiarce takiego postaram się odpowiednio przerobić mój chiński. Na nic przeróbki, stanik nadawał się do wyrzucenia. W latach 90. zaczęły być w cenie osoby szyjące bieliznę, nie wychodziło to drożej niż ta markowa, a miało się produkt dopasowany i według własnych upodobań.

 
zakłady sportowe - alveo - Lupy Stomatologiczne - volkswagen części - ochrona danych osobowych - paulmann - peruka - gry - nordea - Zespół muzyczny - Fracht morski - Drzwi Entra - bukiety ślubne - studia - spawanie światłowodów